RSS
wtorek, 02 maja 2017

4

Zmieniłam wystrój mego bloga, tak troszeczkę, żeby było weselej, wszystkich zaglądających pozdrawiam serdecznie. 

Zdrowie jak na razie dopisuje, bo ćwiczę (jeśli nie zapomnę i lenia wygonię). Wiewióry karmię, ptactwo różnorodne również. Temperatura na zewnątrz ??? GORĄCO !!! WILGOTNO !!!! siedzę w domu. Poczytuję ulubione blogi i jest mi z tym wszystkim bardzo dobrze. pozdrawiam

01:40, bialatla
Link Komentarze (4) »
czwartek, 27 kwietnia 2017

Wciąż walczę z wiewiórami, karmiąc je w jednym miejscu. Jednego dnia zapomniałam nakarmić to miałam pobojowisko na mojej rabatce oraz w donicach. Nie rozumiem czego szukają w donicach? Doły kopią tak głębokie, że gotowe przekopać kulę ziemską. 

Ogólnie jestem szczęśliwą kobietką, słuchającą muzyki i tanczącą w jej rytm, czasami musze przystopować bo kręgosłup, bo nogi bo ręcę.

Ale... ogólnie jest OK. 

 

04:04, bialatla
Link Komentarze (2) »
piątek, 07 kwietnia 2017

Mam pomysł, dobry czy zły, nie wiem. Muszę się z nim przespać. Chcę zmienić imię, czy warto? No właśnie. Koszt nie duży, procedura też nie skomplikowana, oczekiwanie nie długie, z tym, że trzeba będzie zmieniać wszystkie dokumenty. To mnie powstrzymuje, w bankach zmienie internetowo, ID i SS - trzeba stawić się osobiście. Paszport bez problemowo, odwiedzić biuro zrobią zdjęcie od ręki i po kłopocie, przyślą pocztą. Zadaję sobie pytanie,  czy warto i co to zmieni, oprócz paru liter w imieniu?

Można powiedzieć kaprys.

Muszę się przespać z tym :"kaprysem" i to nie jedną noc.

18:18, bialatla
Link Komentarze (7) »
piątek, 24 marca 2017

Nie tylko wiosennie ale i letnie. Słońce świeci już wyżej i przygrzewa. Momentami nie sposób przebywać na słońcu. Wyniosłam już parasolkę na deck. Prace ogrodowe wstrzymane. Mamy ogromny nalot wiewiórek. Wyżerają wszystko wraz z zabezpieczeniem cebulek kwiatowych. Zabezpieczyłam siatką plastikową. Niestety nie pomogło. Musze coś innego wymyśleć. 

Wiewiórki tutaj nie są urodziwe. Szare i podobne do szczurów. Traktowane tutaj są jak szkodzniki. W Kandzie wiewórki czarne, również cieniutkie jak umnie jedynie inny kolor. W Polsce to są wiewiórki....rude, piękniutkie i okrąglutkie. Ogonek podniesiony do góry, moje mają zwisający brrr.  No, jakoś musze się ich pozbyć, nikt nie kontroluje rozpłodu a szkodza bo pod dom podchodzą. Może odwaga ich zabjie...

21:32, bialatla
Link Komentarze (6) »
środa, 08 marca 2017

Znajomości fejsbukowe...

Prawie każdy próbował z NK i na pewno są wciąż, wierne osoby tej społeczności internetowej. Wzajemne odnajdywanie się po latach, wiele emocji z tym związanych lecz po kilku miesiącach następowało wypalenie. Drogi i dróżki życiowe, szły w przeciwnych kierunach, zabrakło wspólnych tematów, żarty z przed wielu lat już nie śmieszyły i znajomość została jedynie w kontaktach. W sercu i myślach całkowita pustka. Zminiliśmy się wszyscy i nie tylko wizualnie i nie chcę być porównywana do kogoś w ilości posiadanych zmarszczek lub narośli na palcach. Jeden ma narośla inny przygarbiony trzeci już chodzi o lasce lub…Potrzeba jedynie większego zrozumienia wśród „znajomych z klasy”. Już nie trzeba się licytować kto jaką szkołę skończył, wszyscy jesteśmy emerytami i mamy już tylko jedną drogę do przebycia. Można mieć marzenia, nikt nie zabrania, można mieć również i plany, możemy startować w maratonie lecz teraz trzeba brać pod uwagę czy nam sił wystarczy i czy aby serce nie wykorkuje przy większej radości ze zdobytego „szczytu”.

Nie jestem zwolenniczą siedzenia w oknie z przyklejonym do szyby nosem, jeśli ktoś tak lubi spędzać dzień i jest jemu tak dobrze, to oczywiście niech tak czyni i tego szczęścia nikt nie powinien tej osobie odbierać.

Facebook to jest następna o szerszych rozmiarach społeczność internetowa. Można przyjąć do grupy „friendów” osobę z Afryki lub Australii. Tylko pytanie czy na pewno będzie przyjacielem. Nigdy nie stawiałam na ilość lecz jakość. Przez lata szkolne przeszłam bez przyjaciółki, może za młoda byłam na takie relacje, chociaż nie sądzę. Były koleżanki, nie duże ich grono, nigdy o nie nie zabiegałam. Nastał szał fejsbukowy, założyłam i ja sobie konto. Inni mogą to i ja też. Tylko nie mając friendów jak funkcjonować? Najpierw mąż…i tak powolutku poszło. Nie mam wielu bo w ilości 26 osób.

Kuzynka mojej koleżanki została przyjęta w poczt moich znajomych. Przyjemnie nam się rozmawiało, można powiedzieć, że podążałyśmy w kierunku przyjaźni. Tylko…zaczęła narzekać, że jest jej tak ciężko, nie wiąże końca z końcem. Zdegradowali ją i z kierownika spadła na stołek referenta. Za jakiś czas już nawet nie pracowała, była na etapie poszukiwania pracy. Mąż tyran pieniędzy jej nie daje a palić się chce jak diabli. Sukienkę tez by sobie kupiła a nie ma za co. Autentycznie płakała mi w słuchawkę, aż tu nagle widzę na fejsie zdjęcia z emiratów, później Australii, wykasowała mnie ze swoich znajomych, mimo że nie komentowałam zdjęć. Czyżbym za dużo zobaczyła?

Dwa lata temu, pewna kobieta zaprosiła mnie do grona swoich znajomych. Nie zareagowałam, nie lubię takich znajomych, których nie znam. Po kilku miesiącach ponowiła zaproszenie, mimo że mój profil nie jest upubliczniony. Z ciekawości zajrzałam na jej profil, spodobały mi się jej posty i zdjęcia jej miejscowości. Wydawała mi się na miłą i ciepłą osobą-emerytką. Polska szykowała się do wyborów a moja ”znajoma” z ciepłej osoby zamieniała się w drapieżnego zwierza. Nastał prezydent Duda, a ”znajoma”, nienawidziła wszystkich i tej nienawiści wcale nie ukrywała, kto miał inne zdanie niż jej ulubiona partia beretów. Ziajała nienawiścią, zwróciłam jej uwagę, na tydzień zawiesiła swoją ”działalność ” na fejsie, żeby wrócić i nikomu już nie popuścić. Uprzedziłam, że nie akceptuję jej zachowania, czy zrozumiała? Wykasowałam z facebookowych znajomych i zablokowałam. Ta pani nie chciała odpuścić, napisała do MM, w j.polskim. Nie czytałam, kazałam mężowi wykasować. Szok.

Ostatnie zdarzenie z przed kilku dni. Jak to na fejsie, są propozycje grup i osób, które możemy przyjąć do grona znajomych. Grupa zamknięta, z mojego miasta. Proszę o przyjęcie do grupy. Spodobało mi się, ludzie zamieszczają zdjęcia miasta lat 60tych, wcześniejszych i późniejszych. Komentujemy. Rozpoznajemy ulice lat wojennych. Zabawa trwa, jest przyjemnie, do grupy dołączają nowe osoby. Ktoś zamieścił zdjęcie mojej ulicy z lat dziecięcych. Rozpoczęła się dyskusja w wyniku której zostałam ja i p.T. mój sąsiad. Zaczęliśmy wspominać i żeby nie pisać na stronie grupy, przeszliśmy na messangera. Nie było to nic złego. Już nie pamiętam kto ja czy P.T zaproponował przyjęcie w poczet znajomych fejsbukowych. Od tej chwili p.T mógł obejrzeć moje udostępnione posty na fejsie, jak również ja jego. Nie mam nic szczególnego, jakieś zdjęcia z wyjazdów, jakiś quiz, polubienia postów znajomych. Po prostu zabawa. Rozmowa na messangerze – z której wynika, że p.T oczekuje, abym pomogła jemu rzucić palenie, właściwie nalega abym kazała jemu rzucić. To był pierwszy sygnał – ktoś nakłania mnie do czegoś, czego nie chcę zrobić. W krótkiej rozmowei, wyłapuję, że jakoby ja jestem tą osobą która MA zmienić jego życie. Pan T. Zaczyna zwracać się do mnie zdrobniale i stwierdza, że ….uczy się mnie….Poczułam się osaczona, czułam się jakby ktoś mną chciał zawładnąć. To nie było zdrowe odczucie. Wiedziałam, że tą krótką znajomość z "sąsiadem" musze szybko zakończyć. A przecież w "grupie naszego miasta" nic szczególnego się nie wydażyło, rozmowa o mieście o kolegach i koleżankach z ulicy, nie wskazywała, że może to nabrać innego wymiaru. 

Jeszcze nie wiem co to oznacza i nie zadaję żadnych pytań. Moja czerwona lampka już bardzo szybko miga. Wchodzę na facebooka i …widzę, p.T ściągnął niektóre moje zdjęcia na swój komputer, na swoim profilu fejsbukowym ich nie ma. Zagotowałam się. Stwierdziłam, że jest złodziejem, bo nie spytał o pozwolenie. Nie rozumie. Wytłumaczyłam najdokładniej jak potrafiłam…jeśli zostawię drzwi od swego domu otwarte, to znaczy, że każdy może wejść do mego domu i wziąć sobie to co się podoba? Czy jeśli zostawie samochód z kluczykami wewnątrz, czy to oznacza, że ktoś może samochodem moim odjechać?

Jesteś złodziejem!!!!! Stwierdziłam po raz drugi.

Nie odzywał się jeden dzień. Zapytał …czy uważasz że użyłem twoje zdjęcia do niecnych cełów?

Dlaczego pyta? gdyby nie robił, to by nie pytał.

Zastanawiałam się przez chwilę i widziałam oczami wyobrażni, tego faceta nad moimi zdjęciami. Bo w takim razie po jaką cholerę je ściągał na swój komputer, jeśli miał zawsze możliwość obejrzenia na moim profilu?

Odpowiedziałam…szczerze? TAK

P. Tadeusz poinformował mnie, że wszystkie zdjęcia i wszystko co mogło wskazywać na to że jest moje, wykasował ze swego komputera. Na ile to jest prawdą, nigdy nie będę wiedziała. 

Dziś wykasowałam „sąsiada” i zablokowałam. Nie ma dostępu do mojego facebooka. Następna nauczka dla mnie.?

Przesłanie dla złodzieji:

Nie sięgaj po cudze, cudze nie tuczy.

--------

Od wczoraj na moim blogu na wordpress, zanotowałam, dziwny ruch. Nie, nie podawałam żadnych namiarów na bloga lecz jeśli ktoś, dysponuje wolnymi 24 godzinami, to może odnależć wszystko. No cóż, może to tylko już moja wyoraźnia, bloga już nie upubliczniam.  Nie wiem co o tym myśleć. 

 

-------------------------

 

01:41, bialatla
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5